biegacz

Jak przebiec swoją pierwszą „piątkę” w 4 tygodnie

Jak przebiec swoją pierwszą "piątkę" w 4 tygodnie (i nie znienawidzić biegania)?

Gratulacje! Skoro to czytasz, to znaczy, że coś się zadziało – może to było poranne „idzie lato”, może za ciasne jeansy, a może po prostu… chcesz poczuć, że możesz coś więcej niż tylko „Netflix i scroll”. I bardzo dobrze.

5 kilometrów to świetny cel na początek. Nie za dużo, nie za mało – w sam raz, żeby się zmęczyć i poczuć jak bohater filmu sportowego, nawet jeśli Twoim największym wyczynem sportowym było dotąd dźwiganie siatek z Biedronki.

Założenia:

  • Biegasz od zera (albo prawie),
  • Masz cztery tygodnie, żeby przygotować się do przebiegnięcia 5 km,
  • Czasami dostajesz zadyszki jak biegniesz za autobusem – i to jest OK,
  • Chcesz to zrobić z głową, bez kontuzji i paniki.

Tygodniowy plan – czyli jak to rozegrać

Tydzień 1: „Okej, spróbuję… ale bez zawału, proszę”

  • Cel: ruszyć się, nie paść
  • Treningi: 3 razy w tygodniu
  • Schemat: 1 min bieg / 2 min marsz – powtórz 6–8 razy
  • Czas trwania treningu: ok. 25–30 minut

Wskazówka: Jeśli w tym tygodniu raz wybiegłeś i wytrzymałeś 15 minut, to już jesteś zwycięzcą.
Pierwszy szczebel drabiny jest zawsze najwyższy. Połowy dokonał ten, kto zaczął.

Tydzień 2: „O, chyba jednak nie umrę”

  • Cel: wydłużenie czasu biegu, skrócenie marszu
  • Schemat: 2 min biegu / 1,5 min marszu – powtórz 6–8 razy
  • Długość treningu: ok. 30 minut

Bonus: Zaczynasz zauważać, że tętno wraca szybciej do normy. To nie magia – to postęp.

Tydzień 3: „To ja?! Serio?!”

  • Cel: przełamać łączny czas biegu 15 minut
  • Schemat: 3–4 min biegu / 1 min marszu – powtórz 5–6 razy
  • Długość treningu: 35 minut

Motywacja: Zacznij słuchać podcastów, audiobooków albo tej jednej playlisty, która sprawia, że czujesz się jak Rocky w 1982.

Tydzień 4: „Jedziemy z tą piątką!”

  • Cel: przebiec całość lub blisko
  • Schemat A: 5 min biegu / 1 min marszu – 5–6 razy
  • Schemat B (dla ambitnych): Biegnij 2 km bez zatrzymania, potem marsz 2 min i znów 2–3 km
  • Na koniec tygodnia: Przymierz się do przebiegnięcia całych 5 km w swoim tempie – nie liczy się szybkość, liczy się to, że robisz to od początku do końca.

Porady z gatunku „nie popełniaj tego błędu”

  • Nie biegaj codziennie. Mięśnie potrzebują odpoczynku, Ty potrzebujesz Netflixa. To wszystko gra.
  • Nie szarżuj. Jeśli czujesz, że nie dasz rady – marsz. To nie wstyd. To taktyka.
  • Nie porównuj się do innych. Zwłaszcza do tej koleżanki, która wrzuca na Instagram swoje biegowe zegarki. Ty biegniesz swoją drogą. I to dosłownie.
  • Nie zapominaj pić. Wody. Nie prosecco. Znaczy… zależy kiedy.

A co po czterech tygodniach?

Przebiegłeś pierwszą piątkę. Może nie płynnie. Może nie szybko. Ale to zrobiłeś. I nie ma znaczenia, że ktoś inny zrobił to lepiej. Bo Ty robisz to dla siebie.

Twój organizm już się zmienia – serducho silniejsze, płuca pojemniejsze, głowa jaśniejsza. A jak się uprzesz, to i waga zacznie spadać.

I na koniec – złota rada:

„Nie musisz być dobry, żeby zacząć. Ale musisz zacząć, żeby być dobry.”